Tytuł: Dziecko Noego
Autor: Eric Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 130
Moja ocena: 7/10
Książki
Schmitta mają swoją wyjątkowość, którą trudno dostrzec
czytając inne pozycje. Same w sobie są cudeńkami literackimi i
zwyczajnie je uwielbiam. Nie są to długie opowieści, dlatego też
czyta się je bardzo szybko. Tym razem udało mi się przeczytać
Dziecko Noego i kolejny raz muszę przyznać, iż to bardzo
wciągająca lektura.
Historia
została opisana oczyma kilkuletniego dziecka - Josepha, dziecka
żydowskiego, dziecka szczęścia, któremu udaje się przetrwać
czasy wojny tylko dlatego, iż szczęśliwym trafem spotyka na swojej
drodze dobrych ludzi: małżeństwo de Sully, panią Marcelle oraz
później Ojca Ponsa. Joseph ma też wspaniałych rodziców, którzy
z miłości do niego starają się zapewnić mu opiekę oraz ustrzec
go przed śmiercią. Nawet jeśli ceną za to bezpieczeństwo ma być
rozłąka z ukochanym synem to decydują się dla jego dobra
powierzyć jego osobę obcym ludziom. Joseph nie z własnej winy jest
skazany na rasistowskie uprzedzenia. Jego opiekun Ojciec Ponsa uczy
chłopca "mądrego" spojrzenia na religię i udowadnia, iż
bez względu na wyznawaną religię wszyscy ludzie są jednakowi.
Szkoda, iż wiele osób takiego stanu rzeczy nie potrafi zrozumieć,
bo stąd właśnie rodzą się uprzedzenia. Po wielu latach chłopcu
udaje się odnaleźć rodziców... To kolejne szczęście w życiu
Josepha...
Bardzo
mądra i wartościowa
książka. Może i prosta,
jednak bardzo porywająca. Takie historie czyta się jednym tchem.
Schmitt kolejny raz w swych opowieściach przemyca Czytelnikowi wiele
cennych rad życiowych, o których na codzień się zapomina, jednak
każdy przyzna jak ciężko żyć bez tego. Dobro, przyjaźń,
odwaga... Ponadczasowe wartości, które doceniamy tym bardziej w
trudnych czasach...
Polecam
lekturę!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz