Tytuł: Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie pójdę do nieba
Autor: Fannie Flagg
Wydawnictwo: Nowa Proza
Liczba stron: 356
Moja ocena: 8/10
Autor: Fannie Flagg
Wydawnictwo: Nowa Proza
Liczba stron: 356
Moja ocena: 8/10
"Nie
mogę się doczekać... Kiedy wreszcie pójdę do nieba"
pierwszy raz przeczytałam ponad trzy lata temu, gdy będąc na
zwolnieniu chorobowym postanowiłam sobie poprawić odrobinkę humor,
a iż słyszałam wcześniej zupełnie pochlebne opinie na jej temat
nie omieszkałam ich nie sprawdzić. Ostatnio sobie znów o tej
książce przypomniałam i postanowiłam do niej powrócić.
Na
wstępie już muszę przyznać, iż faktycznie wszyscy moi
"ala'recenzenci" mieli rację - książka ewidentnie
śmieszna (w pozytywnym, a nie ironicznym tego słowa znaczeniu) i
niewątpliwie poprawiająca humor. Jest ona lekka i przyjemna, bardzo
humorystyczna. Możliwe, iż nie wszystkim przypadnie do gustu -
zwyczajnie: albo się lubi taki styl i go akceptuje (podchodząc do
wszystkiego z pewną dozą dystansu), albo się go nie lubi i uznaje
za coś przesłodzonego, wręcz mdłego (bo jestem pewna, iż
niektórzy opowiedzą się za iście 'czytadłowym kiczowactwem' ów
lektury). Ja jestem raczej "wyznawczynią" pierwszej
teorii.
Jak
możemy przeczytać na obwolucie książki jest to "zaprawiona
humorem wzruszająca powieść o miłości, przemijaniu i wierze w
lepszą przyszłość. Akcja toczy się w miasteczku Elmwood Springs.
Główną bohaterką jest Elner, niezależna starsza pani, której
wieku nikt nie zna - łącznie z nią samą. Pewnego dnia Elner łamie
zakaz nerwowej siostrzenicy Normy i wchodzi na drabinę, żeby
nazrywać fig. Wskutek upadku traci przytomność i zostaje
odwieziona do szpitala. Nikt nie wie, co właściwie ją tam spotyka.
Może umiera, a może przeżywa najbardziej nieprawdopodobną
przygodę w życiu? Elner jedzie windą do nieba, gdzie spotyka swoją
siostrę, a także odbywa miłą pogawędkę z dawną przyjaciółką,
Sąsiadką Dorothy i jej mężem. W tym czasie jej bliscy, Norma i
Macky Warrenowie, odchodzą od zmysłów. Gdy ze szpitala wycieka
wiadomość o śmierci starszej pani, sąsiedzi rozpoczynają
przygotowania do pogrzebu. Ruby, która wraz z Tot postanowiła
doprowadzić do porządku dom Elner, znajduje w koszu na pranie
rewolwer..."
Co
było dalej? Musicie sami doczytać, ja nie napiszę, choćby z tego
względu, iż nie lubię zdradzać zakończeń książek. Mogę
jedynie dodać, iż wbrew chwilowym powątpiewaniom w wartość tej
książki (pierwsze rozdziały są tak pogmatwane, iż początkowo
trudno się połapać co się dzieje naprawdę, a co jest tylko
dopowiedzeniem do fabuły) jest ona na pewno nie przereklamowana w
opiniach, naprawdę poprawia humor (jeśli ktoś taki styl zdoła
'strawić' i nie brać zbyt dosłownie, dystans jest bardzo pożądany
podczas czytania tej książki) i z pewnością należy do jednej z
najśmieszniejszych pozycji wydanych w ostatnich latach. Pełna jest
specyficznego poczucia humoru (Ci, którzy czytali inne Flagg'owskie
powieści będą wiedzieli co on oznacza). Jedną z zalet powieści
jest niebanalna wizja życia po życiu, różniąca się od doczesnej
egzystencji brakiem smutków, problemów i trosk. Ogromnym taktem
pisarki jest pominięcie w tych opisach kwestii religijnych, także
styl należący do raczej przeciętnych (nie oryginalny - tylko
zupełnie zwyczajny, łatwy 'w obcowaniu'), sympatyczne i pełne
optymizmu wątki oraz tragiczne i smutne, a jednak niezwykle
humorystycznie przedstawione wydarzenia składają się na
wyjątkowość tej powieści. Myślę, iż książka jest warta
przeczytania i godna polecenia - mnie rozbawiła, czasami zadziwiała,
za chwilę intrygowała, by znowu wywołać uśmiech. Polecam z
czystym sumieniem:-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz